Pomimo tego, że Bóg, w którego wiele osób wierzy jest jeden, to podejścia do niego są różne. Zmieniają się z każdym kolejnym wyznawcą, czasem i doświadczeniem. Wiara istnieje już od bardzo dawna. Bardzo się zmieniła i wyewoluowała, a jednak jest ludziom potrzebna, bo cały czas utrzymuje się na świecie.
Kwestia powstania Biblii jest dosłownie stara jak świat. Chrześcijańska wersja mówi, że została ona spisana przez ludzi natchnionych przez Boga, który przekazywał w ten sposób swoje nauki. Jest stwórcą świata. Jest wszechmocny, wszechobecny i miłosierny. Dał ludziom wolną wolę, dzięki której mogą wybierać między dobrem, a złem. Bóg kocha wszystkich ludzi, nawet jeśli wybierają zło. jednak po takim wyborze czeka ich piekło. W czasach średniowiecza i wcześniej mało kto potrafił czytać, więc też mało kto czytał Biblię. Lecz praktycznie każdy był wierzący. Opowiadania biblijne przekazywali księża na mszach i artyści na obrazach. Prostych ludzi przerażała wizja wiecznego cierpienia i chętnie wypełniali boże nakazy. Społeczeństwo było wtedy gorzej rozwinięte niż teraz i potrzebowało konkretnych zasad żeby działać. Nam niektóre rzeczy wydają się teraz oczywiste, ale na przykład na średniowiecznej wsi już nie były. W Biblii mowa jest o podstawowych zasadach moralnych , które są niezbędne w tworzeniu społeczeństwa. Są to przykazania jak „nie zabijaj”, „nie kradnij”, „nie cudzołóż”. Zakazy wydają się jasne i klarowne, a jednak Mojżesz przemawiając do ludzi prowadzonych do Ziemi Obiecanej powiedział, że przeklęty jest ten kto obcuje z żoną swojego ojca; teściową, swoją siostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki. Dałoby się to ująć w mniejszej ilości słów, ale pokazuje nam to, że kiedyś ludzie myśleli inaczej, a zostało to napisane pod nich. Biblia można porównać do kodeksu Hammurabiego, tylko że z wątkiem duchowym. Bez kodeksu Mojżesz nie byłby w stanie zapanować nad podróżującym tłumem. Przy podążaniu wyznaczoną przez niego drogą musimy pamiętać, że nie wszystkie zasady są uniwersalne. Pomimo dobrych chęci można kogoś bardzo w ten sposób krzywdzić.
Oczywiście podążanie za zasadami moralnymi wyznaczonymi przez Boga może być bardzo buduję jak na przykład w Quo Vadis. Akcja dzieje się w starożytnym Rzymie. Postacie przedstawione w powieści dzieli się na osoby wierzące i niewierzące w Boga. Osoby niewierzące to przede wszystkim patrycjat, zbyt zajęty przyjemnościami żeby martwić się moralnością. Wolą mówić, że wyznają wiarę w wiele bóstw jak na przykład Jowisz, Mars, Minerwa, bo czuli się bezpiecznie, gdyby okazało się, że piekło jednak istnieje. Pośród nich jest Marek Aureliusz, który zakochuje się w Ligii, która jest chrześcijanką. Parę razy próbuje ją porwać, ale ona nie jest nim zainteresowana i ucieka. Marek nawraca się i zmienia na dużo lepsze. Zwraca uwagę na to, co do tej pory był dla niego niewidoczne. Zaczyna odstawać widocznie od swojego dotychczasowego towarzystwa, przez nowe decyzje, które podejmuje. Dzięki Bogu i jego przykazaniom podczas podejmowania decyzji zaczął kierować się moralnością i zmieniać świat na lepsze. Dla kogoś komu wcześniej nie przedstawiano świata w ten sposób, może to być coś bardzo odkrywczego. Grupa niewierzących prezentowała sobą wizerunek nie myślących o innych. Żyjąc w takim gronie mógł przeżyć szok słysząc nauki Jezusa. Marek Aureliusz uważał Boga za sprawcę całego dobra na świecie. Zawdzięczał Mu swoje nowe, lepsze życie. Marek tak pokochał Boga, że był w stanie się mu poświęcić i walczyć w Jego imieniu w czasach prześladowania chrześcijan.
Wiara w Boga nie jest łatwa. Polega na założeniu prawdziwości zjawiska, na którego potwierdzenie nie ma dowodów. Wymaga od wyznawcy dużo poświęceń i wyrzeczeń. Każdy wierzący przeszedł kiedyś okres zwątpienia i podważania swoich dotychczasowych przekonań. Mogło to być pod wpływem tragicznego zdarzenia lub po prostu po zetknięciu z innym punktem widzenia. Gustaw był załamany sytuacją swojego kraju. Był zły na Boga, że pomimo tego, że jest wszechmocny nic z tym nie robi. Gustaw przeszedł przemianę w Konrada, człowieka mądrego i zapoznanego z życiem. Konrad pragnął władzy. Twierdził, że wie co jest dla ludzi najlepsze. Wypominał Bogu jego bezczynność. Uważał, że on lepiej sprawował by się w tej roli. Boga prawie porównał do okrutnego cara, bo właśnie przez pryzmat cierpienia niesprawiedliwie traktowanych ludzi widział swojego Stwórcę.
Każda religia ma taki sam cel, ale nie zawsze udaje się go osiągnąć. Nauczanie moralności, zachowywanie porządku w społeczeństwie nie zawsze się Bogu udaje, a nie trzeba być wierzącym, żeby być dobrą osobą. Bogiem można być zafascynowanym, można być na Niego złym, ale on jest niezmienny i milczy. To On ma rację i zmieni się dla żadnego człowieka. Rolą wierzącego jest zaakceptowanie warunków, powierzenie siebie i zaakceptowanie Boga jakim jest, na tym polega wiara.
Dodaj komentarz